"Zauważono ostatnio, że gdyby ostatnie 50 tyś. lat istnienia człowieka podzielić na odcinki życia wynoszące każdy na ok 62 lat, to okazało by się, że mieliśmy już 800 takich odcinków. Z tych 800 pełne 650 przeżyliśmy w jaskiniach.
Zaledwie w ostatnich 70 odcinkach udało się nawiązać faktyczną łączność pomiędzy jednym a drugim okresem życia. To stało się możliwe dzięki pismu.
Zaledwie w ostatnich 6-ciu odcinkach po raz pierwszy udostępniono człowiekowi słowo drukowane w skali masowej.
Zaledwie w ostatnich 4-ech możliwe stało się odmierzenie czasu z jako taką dokładnością.
Zaledwie w ostatnich dwóch ktoś poraz pierwszy posłużył się silnikiem elektrycznym.
Przeważającą większość dóbr materialnych, którymi posługujemy się na co dzień została wytworzona w ciągu ostatniego 800-tnego odcinka życia. Ten 800-tny okres ludzkiego istnienia stanowi gwałtowne zerwanie z całym doświadczeniem przeszłości. Dzieje się tak dlatego, że stosunek do zasobów człowieka jakimi dysponuje przybrał kierunek odwrotny.
Jest to najbardziej widoczne w dziedzinie rozwoju gospodarczego. W ciągu jednego tylko tylko rozwoju istnienia, rolnictwo, które było podstawą cywilizacji, traci swe dominujące znaczenie, w coraz to innym kraju. Już dzisiaj w przodujących gospodarczo krajach, rolnictwo zatrudnia mniej niż 15% ludności czynnej zawodowo, w USA 6% i kurczy się gwałtownie.
Gdyby uznać, że rolnictwo to pierwszy stopień rozwoju gospodarczego, a przemysł drugi, to dzisiaj weszliśmy w trzeci okres, w który weszliśmy nagle i niepostrzeżenie.
Od roku 1956 USA stały się pierwszym wielkim mocarstwem, w którym około 50% siły roboczej spoza rolnictwa, przeszły z kategorii pracowników fizycznych "niebieskie kołnierzyki" do kategorii pracowników umysłowych "białe kołnierzyki"
Tak narodził się sektor gospodarki usługowej.
Najbardziej dominującą cechą współczesnych, rozwiniętych systemów gospodarczych jest to, że w stosunkowo niedługim czasie będą one zdolne wyznaczać rodzaj i zakres swych zasobów materialnych.
Zasoby nie ograniczają już decyzji.
To właśnie decyzje tworzą zasoby.
Jest to najbardziej fundamentalna i rewolucyjna zmiana dla człowieka w ogóle. Ten gigantyczny zwrot dokonał się w ciągu 800-tnego okresu ludzkiego istnienia."
U Thant
Fragmenty z książki "Szok przyszłości" Alvin Toffler.
Kiedy 77-mio letniego krawca zapytano dlaczego przychodzi na spotkania ludzi omawiających technologie przyszłości, odpowiedział,- ponieważ postanowiłem, że umrę jako człowiek wykształcony.
Religia przyszłości będzie religią kosmiczną, przekroczy granicę osobowego bóstwa, unikając dogmatów i teologii. (Albert Einstein)
środa, 12 września 2012
niedziela, 27 maja 2012
"Diamentowa karoca" - fragment
"Przyprowadziłem cię
tu żebyś widział jak umyka ciemność i nadchodzi jasność. A
trzeba było przyprowadzić o zmierzchu gdy dzieje się na odwrót.
-Powiedz co lepsze,
wschód czy zachód?
-Dziwne pytanie,
Fandorin wzruszył ramionami. I to i tam to, naturalnie. Nieuniknione
zjawiska przyrody.
-Otóż to. Świat
składa się ze światła i ciemności, z dobra i zła. Temu kto
trzyma się samego dobra nie jest wolny. Podobnie jeść z wędrowcom,
który odważa się podróżować tylko pośród białego dnia lub
statku zdolnego żaglować tylko przy pomyślnym wietrze. Prawdziwie
silny i wolny jest ten, co nie boi się kroczyć nocą wśród
ciemnych zarośli. Ciemne zarośla to świat w całej jego pełni. To
dusza ludzka, ze wszystkimi jej przeciwieństwami. Wiesz coś o
buddyzmie, wielkiej i małej karocy?
-Tak słyszałem. Mała
karoca to kiedy człowiek chce się zbawić dzięki samodoskonaleniu.
Wielka karoca to kiedy próbuje zbawić nie tylko siebie ale i cała
ludzkość. Albo coś w tym rodzaju.
Tamba powiedział.
-W istocie. Obie te
karoce są jedną i tą samą. Obie uznają tylko życie według
reguł dobra. Przeznaczone są dla zwykłych słabych ludzi. Dla
ludzi połowicznych. Silnemu człowiekowi nie trzeba skrępowania
dobrem. Nie musi mrużyć jednego oka by nie ujrzeć przypadkiem
czegoś strasznego.
Jest trzecia karoca.
Wsiąść do niej dano tylko niewielu wybranym. Nazywa się
"diamentowa karoca", bowiem w swojej przejrzystości,
podobna jest do diamentu. Mknąć nią oznacza żyć według reguł
całego wszechświata, włączając też zło. Znaczy to tyle co żyć
całkiem bez reguł i wbrew regułom. Droga diamentowej karocy, to
droga ku prawdzie dzięki przestrzeganiu reguł zła. To tajemna
nauka dla wtajemniczonych, gotowych na wszelkie ofiary, ażeby
odnaleźć siebie. Droga diamentowej karocy, uczy, że wielki świat,
czyli świat własnej duszy. Jest nieopisanie mniejszy, niż mały
świat, czyli świat ludzkich związków. Zapytaj wyznawcę dowolnej
religii, kto jest sprawiedliwy? A usłyszysz, sprawiedliwy to ten,
kto składa z siebie ofiarę dla innych ludzi. A w istocie składać
z siebie ofiarę dla innych to najgorsza ze zbrodni w oczach Buddy.
Człowiek rodzi się i umiera sam na sam z Bogiem. Cała reszta to
tylko złudy, stworzona przez siłę wyższą, by poddać człowieka
próbie. Jeśli głęboko wmyśleć się w rolę Buddy to okaże
się, że cały wszechświat stworzony jest dla mnie jednego. Zwykli
ludzie miotają się pomiędzy iluzorycznym światem związków
ludzkich, a prawdziwym światem swej duszy. Stale zdradzając drugi,
w imię pierwszego. My zaś umiemy odróżnić diament od węgla.
Wszystko co ceni zwykła moralność, dla nas jest pustym dźwiękiem.
Zabójstwo nie jest grzechem, oszustwo nie jest grzechem,
okrucieństwo nie jest grzechem. Jeśli tego trzeba by mknąć
diamentową karocą po wyznaczonej drodze. Zbrodnie za które
podróżujących w wielkiej i małej karocy strąca się w piekło,
dla jadących w karocy diamentowej to zaledwie środki dla poznania
natury Buddy.
-Jeśli dla Was
diamentowych jeźdźców, związki ludzkie to nic, a oszustwo to nie
grzech? Czemuż dotrzymywać słowa tej, której niema już wśród
żywych? Przecież u Was wiarołomstwo to cnota.
- Masz słuszność i
jej nie masz, bo złamać słowo dane córce, która zginęła, było
by czynem rozumnym, który wzniósł by mnie na wyższy stopień
wolności. A nie masz jej gdyż Minojri była dla mnie kimś więcej
niż córką. Była wtajemniczoną współtowarzyszką w diamentowej
karocy, karoca ta jest wąska i ci co w niej jadą muszą
przestrzegać reguł, ale tylko we wzajemnych związkach inaczej
zaczniemy trącać się łokciami i karoca się wywróci, oto jedyne
prawo jakiego przestrzegamy. Jest ono o wiele surowsze od
dziesięciorga przykazań jakie nadał Budda zwykłym słabym
ludziom. Nasze reguły głoszą, jeśli sąsiad w karocy poprosi cię
byś umarł, zrób to. Nawet jeśli poprosił by cię byś wyskoczył
z karocy, zrób to, bo nie dojedziesz tam dokąd zmierzasz. Czym że
jest wobec tego drobny kaprys Midory? Nie ważne w co wierzysz i w
jakiej sprawie poświęciłeś życie. Budzie to wszystko jedno.
Ważna jest wierność swej sprawie. Oto w czym istota. Gdy bowiem
jesteś wierny sobie i własnej duszy, jesteś wierny i budzie. My
służymy za pieniądze klientom i jeśli trzeba bez wahania oddajemy
życie, ale nie dla pieniędzy, i tym bardziej nie dla klienta,
którym zwykle gardzimy. Jesteśmy wierni wierności i służymy
służbie. Wszyscy wokół są ciepli i gorący, tylko my jesteśmy
zawsze zimni, lecz nasze lodowe zimno, parzy silniej niż płomień.
Pokażę ci wprawdzie podanie o słowach Buddy Wiadome tylko niewielu
wtajemniczonym. Pewnego razu najwyższy stanął przed botchisatwami
i rzekł im. Zabijając co żywe, doskonaląc się w kłamstwie
kłamiąc, pożerając wypróżnienia i zapijając je moczem, wtedy
dopiero staniecie się buddą. Oddając się rozpuście z matką
siostrą córką i czyniąc tysiące innych nikczemności,
spodziewajcie się wywyższenia w królestwie buddy. Cnotliwych
botchisatwów zdjęła na te słowa zgroza, zadrżeli i padli na
ziemię.
-I słusznie zrobili.
-Nie, nie zrozumieli o
czym mówił najwyższy.
-A o czym, że on
mówił?
-O tym, że dobra i zła
w istocie niema wcale. Pierwsza reguła waszej i naszej religii mówi.
"Nie zabijaj tego co żywe" Powiedz mi zabić to dobrze,
czy źle?
-Źle.
-A zabić tygrysicę,
atakującą dziecko to dobrze czy źle?
-Dobrze.
-Dla kogo dobrze, dla
dziecka, czy dla tygrysicy i jej tygrysiąt? O tym właśnie wykładał
świętym mężom Budda. Czyżby wyliczone przez niego postępki,
które wydały się botchisatwom taką ohydą, nie mogą przy
określonym zbiegu okoliczności okazać się przejawem najwyższego
dobra, lub ofiarności. Pomyśl, zanim odpowiesz.
-Chyba mogą.
-A jeśli tak. Cóż
warte są przykazania, które ograniczają zło? Ktoś musi władać
w końcu sztuką zła, by ze strasznego wroga, zmieniło się w
kornego niewolnika. Diamentowa karoca, to droga dla ludzi, którzy
żyją zabójstwem, złodziejstwem i resztą innych śmiertelnych
grzechów, lecz przy tym nie tracą nadziei osiągnięcia Nirwany.
Nie może być nas wielu, ale być powinniśmy, i zawsze jesteśmy.
Jesteśmy potrzebni światu i Budda o nas pamięta. Jesteśmy jego
sługami, nie mniej niż wszyscy inni. Jesteśmy nożem, którym
przecina on pępowinę i szponem, którym przecina on wrzód.
-Nie nie zgadzam się z
tobą. Wybrałeś drogę zła boś sam tak chciał. Bogu to nie
potrzebne.
-Nie obiecywałem, że
cię przekonam. Obiecywałem, że ci wyjaśnię. Mówiłem córce. On
nie należy do liczby wybranych. Nie osiągniesz wielkiej wiedzy,
pozostaniesz przy małej. Zrobię to o co prosiła Midori. Będziesz
do mnie przychodził, a ja po troszę nauczę cię wszystkiego co
jesteś zdolny przyswoić. Tego starczy byś w świecie ludzi zachodu
zasłynął jako silny. Czyś gotów do nauki?
-Małej wiedzy tak, ale
waszej wielkiej wiedzy mi nie potrzeba.
- No cóż niech i tak
będzie. Na początek zapomnij wszystko czegoś się uczył. W tej
liczbie i tego, czego wcześniej uczyłem cię i ja. Do prawdziwej
nauki, przystępujemy dopiero teraz. Zaczniemy od wielkiej sztuki
KIAJ. Jak się skupiać, i kierować duchową energią KI. Zachowując
bezruch swej SIN, którą ludzie zachodni zwą duszą. Patrz mi w
oczy i słuchaj. Nic nie czytałeś. Ucz się czytać od nowa. "
piątek, 15 kwietnia 2011
Czy czasami śmierć może być wartością większą od życia ?
"Czy istnieją okoliczności, gdy warto umrzeć ?
Nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie bezstronnie. Ale jeżeli, jak czuję to w duszy odpowiedź na to pytanie jest pozytywna to warto było umrzeć jako jeden z 300 Spartan pod Termopilami. Nigdy już i nigdzie w historii odwaga nie została tak wysoko oceniona.
Ci ludzie choć polegli zyskali nieśmiertelność w pamięci potomnych. Nie istnieje chyba większy zaszczyt niż być jednym z nich !
Termopile ...nazwa ta z pewnością wielu skojarzy się z początkiem konfliktu Persów z Grekami.
W 490 r. p.n.e. wojska Dariusza zaatakowały Greków pod Maratonem. Jest wioska oddalona o 42 km na północ od Aten,
gdzie zostały rozgromione.
Następną kampanię Persowie przeprowadzili już w oparciu o lepszy plan i w dziesięć lat później flota i armia pod dowództwem
króla Kserksesa wylądowała w Grecji na wysokości przesmyku termopilskiego.
Droga przez Termopile, była bramą do środkowej Grecji. Leonidas zastawił pułapkę w górach czekając z 4 000 armią na wroga.
Zwycięstwo było pewne, lecz w jego szeregach pojawił się zdrajca, który pokazał Persom ścieżkę na tyły Greków.
Przesmyk był bowiem tak wąski, że armia Leonidasa mogła z łatwością tygodniami powstrzymywać Persów. W wąskim przesmyku nie mogło walczyć więcej jak kilka par wojowników jednocześnie. Obejście wojsk Leonidasa zmieniało jego doskonały strategiczny punkt w pułapkę. Jego bowiem oddziały mogły zostać zaatakowane od tyłu.
Aby zachować armię Leonidas odesłał wojsko pozostawiając do obrony tylko 299 Spartan. Ich męstwo było wpojone wraz z mlekiem,
bo przecież tylko te matki szeptały im do snu słowa: "Wróć z tarczą, albo na tarczy".
Tak wyglądało w owych czasach wychowanie w Sparcie.
Słowa "tyle jesteś wart ile masz pieniędzy" , to już wychowanie chrześcijańskiej Europy.
W owym czasie obowiązywały jeszcze inne wartości. A Sparta je ceniła i pielęgnowała.
Wracając do tamtych czasów - Kserkses wysłał do Leonidasa poselstwo z propozycją, by ten oddal mu przełęcz bez walki.
Wówczas dzielny Grek odpowiedział w ten sposób: "Przyjdź i weź ją sobie sam".
Słowa te widnieją po dziś dzień na cokole jego pomnika. W bitwie, która potem nastąpiła polegli wszyscy Spartanie.
Przeszli oni do historii tworząc mit o "Bohaterach spod Termopil".
Przechodząc na drugą stronę ulicy i idąc ścieżka obsadzona po obu stronach oliwkami i figami docieramy do kopca z historyczną płytą
i napisem:
" Przechodniu, powiedz Sparcie, ze tu spoczywamy wierni jej prawom".
A tak brzmi ten napis po grecku:
O xein angellein Lakedaimoniois hoti tede keimetha tois keinon rhemasi peithomenoi"
Nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie bezstronnie. Ale jeżeli, jak czuję to w duszy odpowiedź na to pytanie jest pozytywna to warto było umrzeć jako jeden z 300 Spartan pod Termopilami. Nigdy już i nigdzie w historii odwaga nie została tak wysoko oceniona.
Ci ludzie choć polegli zyskali nieśmiertelność w pamięci potomnych. Nie istnieje chyba większy zaszczyt niż być jednym z nich !
Termopile ...nazwa ta z pewnością wielu skojarzy się z początkiem konfliktu Persów z Grekami.
W 490 r. p.n.e. wojska Dariusza zaatakowały Greków pod Maratonem. Jest wioska oddalona o 42 km na północ od Aten,
gdzie zostały rozgromione.
Następną kampanię Persowie przeprowadzili już w oparciu o lepszy plan i w dziesięć lat później flota i armia pod dowództwem
króla Kserksesa wylądowała w Grecji na wysokości przesmyku termopilskiego.
Droga przez Termopile, była bramą do środkowej Grecji. Leonidas zastawił pułapkę w górach czekając z 4 000 armią na wroga.
Zwycięstwo było pewne, lecz w jego szeregach pojawił się zdrajca, który pokazał Persom ścieżkę na tyły Greków.
Przesmyk był bowiem tak wąski, że armia Leonidasa mogła z łatwością tygodniami powstrzymywać Persów. W wąskim przesmyku nie mogło walczyć więcej jak kilka par wojowników jednocześnie. Obejście wojsk Leonidasa zmieniało jego doskonały strategiczny punkt w pułapkę. Jego bowiem oddziały mogły zostać zaatakowane od tyłu.
Aby zachować armię Leonidas odesłał wojsko pozostawiając do obrony tylko 299 Spartan. Ich męstwo było wpojone wraz z mlekiem,
bo przecież tylko te matki szeptały im do snu słowa: "Wróć z tarczą, albo na tarczy".
Tak wyglądało w owych czasach wychowanie w Sparcie.
Słowa "tyle jesteś wart ile masz pieniędzy" , to już wychowanie chrześcijańskiej Europy.
W owym czasie obowiązywały jeszcze inne wartości. A Sparta je ceniła i pielęgnowała.
Wracając do tamtych czasów - Kserkses wysłał do Leonidasa poselstwo z propozycją, by ten oddal mu przełęcz bez walki.
Wówczas dzielny Grek odpowiedział w ten sposób: "Przyjdź i weź ją sobie sam".
Słowa te widnieją po dziś dzień na cokole jego pomnika. W bitwie, która potem nastąpiła polegli wszyscy Spartanie.
Przeszli oni do historii tworząc mit o "Bohaterach spod Termopil".
Przechodząc na drugą stronę ulicy i idąc ścieżka obsadzona po obu stronach oliwkami i figami docieramy do kopca z historyczną płytą
i napisem:
" Przechodniu, powiedz Sparcie, ze tu spoczywamy wierni jej prawom".
A tak brzmi ten napis po grecku:
O xein angellein Lakedaimoniois hoti tede keimetha tois keinon rhemasi peithomenoi"
Subskrybuj:
Posty (Atom)